
Dziś dostałam przesyłkę z Muzeum Powstania Warszawskiego, a w niej długo oczekiwaną płytę „Gajcy” i chcę napisać od razu, że płyta jest rewelacyjna. Kawał dobrego rocka. A co najważniejsze świetny sposób, by przybliżyć poezję Tadeusza Gajcego. Słucham po raz enty i wnikam w nastrój płyty. Wnikam w słowa Gajcego i wyławiam perełki, jak choćby takie:
„...
Bo tyle tylko jest w nas ciepła,
co dłoń zdziwiona objąć zdoła,
i trwogi tyle, co zakrzepła
wyryje w twarzy łza jak z ognia
i głosu w nas, co wydać może
w kielichu warg języka ostrze
...”
Nie unoszę się pustym słowem patriotyzm i nie dokonuję rozliczeń przeszłości. Nie mam zamiaru ani bronić słuszności wybuchu Powstania Warszawskiego, ani potępiać tego czynu. Mam ochotę wykrzyczeć, że zawsze jest jakieś zło konieczne. Nie pytajcie „dlaczego”, nie mówcie „nieprawda”! Zło jest częścią nas, tak jak częścią nas jest chęć przetrwania.
Kiedy czytam K. K. Baczyńskiego, albo słucham płyty Lao Che „Powstanie Warszawskie” lub tej świeżutkiej w moich rękach „Gajcy”, to czuję, że my Polacy, a może powinnam napisać moje pokolenie, dzisiejszych trzydziestolatków, mamy olbrzymi dług wdzięczności wobec przeszłych pokoleń. „Gajcy” przypomina nam poezję jednego z tych, którym nie było dane dożyć trzydziestu lat. A ilu takich było... Ja żyję, mam tę cholerną przyjemność cieszyć się wolnością. Ale co to za wolność?
„...
Bo tyle tylko jest w nas ciepła,
co dłoń zdziwiona objąć zdoła,
i trwogi tyle, co zakrzepła
wyryje w twarzy łza jak z ognia
i głosu w nas, co wydać może
w kielichu warg języka ostrze
...”
Nie unoszę się pustym słowem patriotyzm i nie dokonuję rozliczeń przeszłości. Nie mam zamiaru ani bronić słuszności wybuchu Powstania Warszawskiego, ani potępiać tego czynu. Mam ochotę wykrzyczeć, że zawsze jest jakieś zło konieczne. Nie pytajcie „dlaczego”, nie mówcie „nieprawda”! Zło jest częścią nas, tak jak częścią nas jest chęć przetrwania.
Kiedy czytam K. K. Baczyńskiego, albo słucham płyty Lao Che „Powstanie Warszawskie” lub tej świeżutkiej w moich rękach „Gajcy”, to czuję, że my Polacy, a może powinnam napisać moje pokolenie, dzisiejszych trzydziestolatków, mamy olbrzymi dług wdzięczności wobec przeszłych pokoleń. „Gajcy” przypomina nam poezję jednego z tych, którym nie było dane dożyć trzydziestu lat. A ilu takich było... Ja żyję, mam tę cholerną przyjemność cieszyć się wolnością. Ale co to za wolność?
Nic to! Dziś mam nastrój melancholijny, moje myśli są gdzieś daleko stąd. A płyta „Gajcy” urabia sobie miejsce w mojej duszy.


