"Czytanie jest nałogiem, który może zastąpić wszystkie inne nałogi lub czasami zamiast nich intensywniej pomaga wszystkim żyć, jest wyuzdaniem, nieszczęsną manią."

"Malina" Ingeborg Bachmann

środa, 4 stycznia 2012

"Nigdziebądź" - Neil Gaiman


W nowy rok wkroczyłam z powieścią „Nigdziebądź” Neila Gaimana. Uroczą fantasy, którą można czytać bez względu na ilość posiadanych lat! Aczkolwiek nie bez względu na posiadaną wyobraźnię, bo ona tu jest mocno eksploatowana, a zatem musi być elastyczna i wytrzymała. Gaiman swoją powieść napisał dla ludzi, którym nie wystarcza świat rzeczywisty, którzy wierzą w istnienie gdzieś obok równoległego świata, w którym wszystko jest możliwe. Mi zdecydowanie ten świat nie wystarcza. Lubię zniekształcać rzeczywistość, choćby na chwilę, aby pojawiła się jakaś alternatywna wersja świata, aby pojawiła się jakaś mała szczelina czasowa, która przeniesie mnie gdzieś indziej. Lubię podróże w czasie i przestrzeni. Lubię świat pełen magii. Lubię powroty do czasów dzieciństwa, kiedy baśniowe krainy wypełniały moją wyobraźnię.

Gaiman nie zawiódł mnie po raz kolejny. W „Nigdziebądź” przenosi czytelnika do świata istniejącego tuż obok, świata podziemnego Londynu, a dokładnie Londynu Pod. W tamtym świecie żyją ludzie, którzy wpadli w szczeliny rzeczywistości, którzy pogubili się w zakamarkach i ciemnych zaułkach miasta. Między podziemnymi kanałami, stacjami metra, zapomnianymi katakumbami i piwnicami mieszkają ludzie potrafiący rozmawiać ze szczurami. Można tam spotkać także wojowników, dobre i złe wróżki, najemnych zbirów i tajemniczych mnichów. Mieszkańcy Londynu Pod wyruszają na Ruchomy Targ, który codziennie zmienia swoją lokalizację. W niewidocznych dla zwykłych śmiertelników wagonach metra tętni życie, bramy i drzwi są magicznym przejściem do innych przestrzeni. Do Londynu Pod trafia dziwnym zbiegiem okoliczności Richard Mayhew pracujący w prawdziwym Londynie w ubezpieczeniach. Jego spokojne i nieco nudnawe życie zostaje zburzone. Nie może się nadziwić, że nagle nikt go nie słyszy, nikt go nie zauważa. Ratując na ulicy pewną brudną i ranną dziewczynę wplątuje się w szereg dziwacznych, niebezpiecznych i momentami absurdalnych sytuacji. Wędruje razem z nią przez podziemny Londyn w poszukiwaniu klucza, anioła Islingtona, w obawie przed Panem Croupem i Panem Vandemarem, wciąż pragnąc odzyskać utracone życie. Dziewczynce, o niespotykanym imieniu Drzwi, towarzyszą i inne dziwne postaci: markiz de Carabas i Łowczyni. Londyn Pod to miejsce, w którym magia istnieje naprawdę, a Drzwi posiadająca moc otwierania wszystkich drzwi i przejść, ma trudne zadanie do wykonania. Czy Drzwi odkryje prawdę i dowie się, kto i dlaczego zabił jej rodzinę oraz czy Richard wróci do swojego prawdziwego życia, tego wam nie mogę zdradzić.
Ogromnie podobał mi się rys Londynu Pod: panujący wszędzie półmrok, stare komnaty, kamienne korytarze. Ciemność skrywa w sobie nie tylko zło.

„Nigdziebądź” czyta się znakomicie. Prosty język, pełen barwnych opisów świat przedstawiony, pełnokrwiste postaci, unosząca się nad tym światem tajemnica i wszechobecna magia to zalety tej książki. Jej lektura zapewnia świetną rozrywkę i możliwość oderwania się od rzeczywistości.
Kto powiedział, że fantasy to gatunek dla mało ambitnych i niewymagających czytelników! To gatunek dla każdego marzyciela. Na dodatek „Nigdziebądź” rządzi się uniwersalnymi prawami i, jak to w baśniach bywa, wskazuje drogę ku wartościom najistotniejszym. Mądrość płynąca z tej książki jest oczywista. Może wywoływać nieco ironiczny uśmiech, ale jak tu nie zgodzić się z jej przesłaniem. Niech więc będzie, że jestem naiwna i niedojrzała, ale gdybym miała możliwość wyboru, wybrałabym to, co wybrał Richard!

I wciąż infantylnie wierzę, że obok nas istnieje równoległy świat, w którym wszystko jest możliwe. Kiedyś pewnie tam dotrę...

9 komentarzy:

  1. Jak ja lubię tego autora....

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jakiś czas temu, bardzo mi się podobała, w ogóle książki Gaimana uwielbiam.
    Jednak przy późniejszym poznaniu innych powieści Neila chodzi mi o "Amerykańskich Bogów" i "Chłopaki Anasiego" to dość blado "Nigdziebądź" przy nich wypadł..
    Kiedyś na youtube znalazłam serial, który powstał na podstawie tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcę ją przeczytać! Do tej pory Gaimana czytałam tylko Amerykańscy Bogowie. Świetna była.. Ciekawa jestem czy ta tez mi się tak spodoba

    OdpowiedzUsuń
  4. Poprzedni post, bardziej się mi podobał. Powody wiadome. :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepadam za "Nigdziebądź", urzeka mnie ten drugi świat, skąd wiadomo, że go tak naprawdę nie ma? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj kusi mnie żeby kiedyś zrobić sobie wyzwanie i łyknąć wszystko tego autora...

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna recenzja. Brzmi zachęcająco!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jeszcze nic Gaimana nie czytałam. Jakoś nie po drodze nam było, ale coraz bardziej oswajam się z myślą, że może warto by było, bo recenzje zbiera zachęcające.
    No i zaintrygował mnie ten równoległy świat...

    OdpowiedzUsuń
  9. Inspirujący tytuł. Po twojej recenzji z chęcią sięgnęłabym po tę pozycję nawet dzisiaj. Też wierzę w taki świat :)

    OdpowiedzUsuń

W związku z olbrzymią ilością spamu komentowanie jest możliwe tylko dla osób posiadających konto Google.