
Oto po śmierci Molly Lane jej byli kochankowie zostają wciągnięci w pędzący wir zdarzeń. Kompozytor Clive Linley pracuje nad wielką symfonią, mającą uświetnić wejście w nowe milenium, ale praca idzie mu ciężko. Vernon Halliday, redaktor naczelny poważnego brytyjskiego dziennika, przygotowuje druk artykułu, który wywoła skandal obyczajowy w politycznym świecie. Julian Garmony, minister spraw zagranicznych, kandydat na premiera, zostaje wplątany w ten skandal, a właściwie staje się jego bohaterem. Wszyscy muszą się liczyć z konsekwencjami swoich czynów. Wszyscy wpadają w sidła własnych kompleksów. Tragikomiczny finał ma miejsce w Amsterdamie.
Fabuła jest dość prosta, brak tu spektakularnych zwrotów akcji, największym atutem jest genialna narracja i lekki styl. Co ważne, dotyka ona moralnych dylematów, kładzie nacisk na egoistyczne i interesowne skłonności człowieka, które w efekcie mogą przynieść nieprzewidywalne skutki.
McEwan ujął mnie tą lekkością pióra i diabelskim humorem. Pomyli się ten, który sądzi, że w tej powieści brak głębszego tła. Otóż pod warstwą fabuły kryje się spora doza refleksji nad istotą przyjaźni, szacunku, władzy i zemsty. „Amsterdam” obnaża działania dziennikarzy, którzy potrafią zniszczyć karierę ważnych osobistości, piętnuje również świat polityków, w którym prym wiedzie prywata i hipokryzja.
Nie wiem, czy „Amsterdam” został już sfilmowany. Ale jestem przekonana, że na podstawie książki Iana McEwana powstałby znakomity film sensacyjno-komediowy.
Mój ulubiony pisarz. :) To trzecia jego książka którą czytałam, równie doskonała jak poprzednie, po które sięgnęłam: "Pokuta" i "Sobota". Warto sięgać po książki tego autora, bo nie dość że świetnie napisane, to na dodatek mądre. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
McEwan ma wspaniały styl pisania. "Amsterdamu" nie czytałem, ale chętnie po niego sięgnę.
OdpowiedzUsuńJa również nie czytałam jeszcze "Amsterdamu", ale od dłuższego czasu jest w moich planach. Zachęcasz, pisząc o lekkim stylu, którym autor zdaje się poruszać istotne tematy, nie popadając przy tym w patetyczne tony.
OdpowiedzUsuńno to jestem przekonana do lektury:) dzięki
OdpowiedzUsuńCzytałam trzy książki McEwana; Pokuta była doskonała, dwie pozostałe średnie i nawet porównywać się ich nie da do Pokuty.
OdpowiedzUsuńWszyscy polecają Amsterdam, więc prędzej, czy później sięgnę:)