"Czytanie jest nałogiem, który może zastąpić wszystkie inne nałogi lub czasami zamiast nich intensywniej pomaga wszystkim żyć, jest wyuzdaniem, nieszczęsną manią."

"Malina" Ingeborg Bachmann

czwartek, 15 stycznia 2009

„Kochający na marginesie” - Johanna Nilsson


Miałam łzy w oczach, gdy czytałam ostatnie zdania tej książki. Znowu ogarnął mnie smutek. Ale to „znowu” było bardzo oczekiwanym stanem, wytęsknionym i wbrew pozorom bardzo miłym. Bo Johanna Nilsson jak nikt potrafi wstrząsnąć wrażliwością i spowodować zadumę nad życiem. „Kochający na marginesie” to książka o miłości i o życiu, a właściwie o cierpieniu, jakiego doświadcza człowiek pragnący być kochanym. Wszyscy bohaterowie książki przeżywają swój mały dramat. Chcą być akceptowani, chcą być kochani. Los plącze ich ścieżki ze sobą, nierzadko powodując jeszcze większe spustoszenie w cierpiącej duszy.
Bea rozdarta życiowo przez wykonywaną profesję, popada w depresję. Obdarza uczuciem Jacka, lekarza, który nigdy nie pogodził się z odejściem od niego Evelyn. Mans, niepełnosprawny uliczny grajek tęskni za kobietą, nieśmiało podkochuje się w Bei. Rosa i Viktor prowadzą „Kawiarnię Na Marginesie”, są szczęśliwym i kochającym się małżeństwem z czwórką dorosłych już dzieci, którym los w ramach życiowych doświadczeń zsyła chorobę Viktora. Mirja ich nastoletnia córka musi stanąć przed życiową decyzją. Transseksualna Sofia, która pociechę i przyjaźń znajduje u Mirii, odrzucona przez rodzinę, wyklęta przez społeczność, w której żyła, a na koniec zraniona przez najbliższe jej osoby wybiera ucieczkę.
Wszyscy bohaterowie książki Johanny Nilsson niosą swój bagaż doświadczeń i stają przed decydującymi wyborami. Poddać się, zwątpić, uciec od rzeczywistości, a może walczyć, wierzyć, że marzenia mogą się spełnić, kochać i oczekiwać, że miłość będzie odwzajemniona? Ich wybory są różne, okupione cierpieniem, depresją, samotnością, a nawet szaleństwem. Ale ich wybory są potwierdzeniem jak różnimy się od siebie. „Żeby w pełni zaznać życia, człowiek powinien umierać każdego dnia” – to zdanie jest piękną frazą, która oddaje właściwą treść i przesłanie powieści Johanny Nilsson. Mnie ta powieść oczarowała swoja prostotą, naturalnym językiem i wspaniałym warsztatem literackim, jakim autorka się posługuje. Bo pisać o zwykłym życiu, o ludziach, którzy mieszkają obok nas jest rzeczą prostą. Ale pisać w taki sposób, aby skłonić do refleksji, zadumy a nawet do łzy w oku, to już sztuka. Za wyczucie i trafność przekładu, należy się też ukłon w stronę tłumacza Pawła Pollaka.
Jakże często ludzie, których mijamy na ulicy mają smutek w oczach, jakże często są przygnębieni, samotnie siedzą na ławce w parku, jakże często każdy z nas ze swoją życiową historią mógłby stać się pierwowzorem któregoś z bohaterów literackich. Johanna Nilsson swoich bohaterów wybiera właśnie spośród nas. I za to ją cenię.

Ja książkę przeczytałam na początku grudnia 2008 r. Mam tą przyjemność już za sobą. Jeśli zaciekawiłam Was nią, to już niedługo będzie można ją znaleźć w księgarniach: wydawnictwo Replika informuje, że książka ukaże się na przełomie stycznia/lutego br.

7 komentarzy:

  1. na mnie też zrobiła ogromne wrażenie ta książka...ja chyba najbardziej lubię książki Nilsson za to, że ona za swoich bohaterów wybiera sobie ludzi nie radzących sobie z kłopotami, z problemami dnia codziennego, nieco zagubionych...nie przebojowych i odnoszących wieczne sukcesy.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja czekam na nią. Skąd wy macie do niej dostęp jak jeszcze nie wyszła??? rany tez chce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matyldo, zainteresowałaś mnie bardzo. Tematyka "Sztuki bycia Elą" jakoś kompletnie mnie nie pociągała, ale myślę, że "Kochający na marginesie" teraz mi się przyda, a i temat bliższy. Mam ochotę na smutną książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra reklama książki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też z niecierpliwością czekam na przesylkę z tą ksiązką. A po TWojej recenzji jeszcze bardziej niecierpliwie patrze, czy czasem nie nadchodzi listonosz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa recenzja. Pewnie siegne po ta ksiazke!

    OdpowiedzUsuń

W związku z olbrzymią ilością spamu komentowanie jest możliwe tylko dla osób posiadających konto Google.