"Czytanie jest nałogiem, który może zastąpić wszystkie inne nałogi lub czasami zamiast nich intensywniej pomaga wszystkim żyć, jest wyuzdaniem, nieszczęsną manią."

"Malina" Ingeborg Bachmann

sobota, 24 maja 2008

"Jasminum"

TVP uraczyło widzów w czwartkowy wieczór przecudownym filmem Jana Jakuba Kolskiego p.t. "Jasminum". Reżyser znany jest choćby z filmów: "Jańcio Wodnik", "Historia kina w Popielawach", "Pornografia". Wymieniłam te filmy, które ja pamiętam, choć z tego co wyczytałam tu filmów jest więcej. W każdym (chyba) swoim filmie jedną z głównych ról powierza żonie Grażynie Błęckiej-Kolskiej. Tu widzimy też znakomitego Janusza Gajosa, Adama Ferencego a także Franciszak Pieczkę (choć szkoda, że w małej, epizodycznej rólce).

"Jasminum" jest według mnie filmem, w którym mamy do czynienia z realizmem baśniowym. Tak jak u G.G. Marqueza jest realizm magiczny, tak u J.J. Kolskiego jest coś podobnego, taki nasz polski realizm magiczny, realizm baśniowy. Przez tą magię fim staje się subtelnym i absolutnie wdzięcznym obrazem, który pozostawia w widzu poczucie ciepła i miłości. Film nie jest agresywny, nie wdzięczy się do widza żadnymi szokującymi scenami, jest uosobieniem tych wartości, o których w codziennym życiu często zapominamy. Mój zachwyt nad filmem nie jest odosobniony, sądzę, że każdy kto widział "Jasminum" przyzna, że ten film ma swój urok, ma coś takiego, czego brakuje nam w kinie, a może i w życiu...

Akcja "Jasminum" rozgrywa się w klasztorze mającym długą, bo sięgającą XVII wieku historię. Poznajemy życie pięciu zakonników zamieszkujących klasztor. Trzej braciszkowie, wzorem swych XVII - wiecznych poprzedników, wykazują dość specyficzną przypadłość: każdy wydziela zapach innego drzewa: czeremchy, śliwy i czereśni. Przeor klasztoru, Kleofas, wierzy, że jeden z nich jest zapowiedzianym w starej przepowiedni świętym. Czeka na cud mający objawić, którego z braci Bóg uczynił swoim wybrańcem. Klasztorną kuchnią i wszelkimi sprawami administracyjnymi zajmuje się brat Zdrówko. Swoimi codziennymi troskami dzieli się z figurą świętego Rocha, patrona klasztoru. Pewnego dnia porządek klasztornego życia zakłóca pojawienie się konserwatorki obrazów, Nataszy, która otrzymała zlecenie odnowienia kilku obrazów. Kobieta przyjeżdża z 5 - letnią córką Gienią. Ta mała dziewczynka jest narratorką filmu, przez co film tylko zyskuje na szczególności. Ten zabieg wprowadził bowiem niesamowity klimat: życie klasztoru (i nie tylko) widziane oczyma 5 - letniej, rezolutnej Gieni.

Nie będę opowiadać co się wydarzy.
Film trzeba zobaczyć, by poczuć tę magię.


Acha, zapomniałabym. Nasunęło mi się, nawet nie wiedząc o tym (a wyczytałam, to tu już po obejrzeniu flmu), że "Jasminum" jest filmem o zapachach i o mocy zapachu. A przecież książką (i filmem) o zapachach jest każdemu znane "Pachnidło" Patricka Suskinda. Ja filmu nie widziałam, natomist książkę czytałam jakieś 8 lat temu, kiedy jeszcze nie było tego komercyjnego szumu wokół "Pachnidła". I wtedy, (cieszę się, że czytałam to przed "modą"), książka zrobiła na mnie wrażenie. Dlatego nie chcę sobie psuć miłych wspomnień oglądaniem wersji filmowej.

7 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Twoją recenzją- film jest niesamowity- zresztą sam jego reżyser jest marką samą w sobie- a każdy jego nowy film jest coraz lepszy. Co do Pachnidla- też lubię tę książkę- i też nie widziałam filmu- choć mam to w planach- gdzieś czytałam, że to Kolski własnie starał się o prawa do filmowania Pachnidła, a jak szanse przepadły, zrobil inny film- też o zapachach, ale dużo przyjemniejszych. Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że zaczęłam ten film oglądać przez przypadek w telewizji (chyba na Canal+). Nie mogłam się oderwać a później obejrzałam go jeszcze raz w całości. Niesamowity klimat i kapitalne dialogi. Strasznie ciepło go wspominam.

    A Pachnidło też czytałam lata temu, jeszcze w liceum.Wyobrażałam sobie, że kiedy wreszcie ktoś nakręci film na podstawie tej książki, będą to już czasy, kiedy kino będzie w stanie przekazywać również zapachy. :)
    Film mnie rozczarował a zakończenie to już zupełna porażka. Choć muszę przyznać,że strona wizualna była bardzo piękna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, tak! Widzialam tem film w zeszlym roku i o ile cala historia srednio mi sie podobala, o tyle Gienia mnie urzekla! Do dzis smiejemy sie z Guciem z jej powiedzonek, a "A chlebek swiezy jest?" i kilka innych weszlo do codziennego obiegu :) Strasznie ciepla i mila historia, bez aktorki grajacej Gienie, nie bylaby nawet w polowie tak sympatyczna.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja do męża co chwilę mówię: "I co się dziwisz? " ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, to tez, to tez powtarzamy wciaz :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. dublinia.blog.interia.pl4 czerwca 2008 08:47

    A mnie sie Jasminum skojarzyl z Czekolada z J Binoche. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie urzekł ten film, zwłaszcza Gienia :)
    I też powtarzamy w kółko "A co się dziwisz?" :D Nie mówiąc o tym, że czasem idąc skaczemy tak jak Gienia, ale to już przed filmem mieliśmy, potem dopiero zaczęliśmy się z tego śmiać :)

    e.milia

    OdpowiedzUsuń

W związku z olbrzymią ilością spamu komentowanie jest możliwe tylko dla osób posiadających konto Google.